Koszyk

Psychologia

Wdzięczność w prezencie

By 25 grudnia 2020Brak komentarzy

Drogi Święty Mikołaju,

Lepiej usiądź, bo ten list wprawdzie nie będzie długi, ale inny niż zwykle. Znajdź wygodny fotel, w którym nie zabolą cię plecy. Poproś elfy, żeby zrobiły Ci dzban herbaty. Wypuść renifery z powrotem do lasu.

Pewnie czekasz już z ołówkiem w ręku, by w trakcie czytania skrupulatnie zanotować marzenia i prośby o prezenty, a następnie przekazać notatki elfom, które niosą Ci właśnie imbirowo-malinową herbatę.

A więc Drogi Mikołaju,
Dziękuję.
Dziękuję moim dzieciom, że dzielnie zniosły lot samolotem i wyprowadzkę z Polski – Mojemu mężowi za wsparcie w walce z chorobą i za to, że tak pięknie, już od roku, zajmuje się naszymi chłopcami i domem – Za posiadanie psa, z którym można wyjść na spacer – Za Netflixa, jedzenie na dowóz, zakupy online – Za wiele miesięcy czystej i pełnej remisji – Za nowy samochód – Jestem wdzięczna sobie, że nie poddaję się mimo, że często mam ochotę – Za porzucenie starego i rozpoczęcie nowego życia.

Jestem wdzięczna za rozczarowanie, odczarowanie mnie z idealnej wizji świata i ludzi – Za moją najlepszą przyjaciółkę, która jest zawsze bez względu na wszystko – Za „przesianie” znajomości – Za utratę pracy, której nie lubiłam – Za zaangażowanie w pracę i nieustające do niej chodzenie pomimo lęku – Za super faceta w moim życiu – Za to, że mój mąż jest taki, jaki jest – kocham go – Mojemu konkubentowi, że nie szłam sama – Za Natalię, pierwszą dziewczynę mojego syna.

Jestem wdzięczna mojemu ciału, że jest silne i zdrowe – Za to, że wreszcie spotkałam na swojej drodze ludzi prawdziwych, szczerych, wartych zachodu – Za to, że to rok ogromnych zmian na zewnątrz i wewnątrz.

Trzy poziomy wdzięczności

Mikołaj został (na potrzeby tego artykułu) zmyślony, ale wypowiedzi i osoby, które wyraziły swoją wdzięczność są prawdziwe. Prawdziwie jest też to, że konteksty życiowe bywają przeróżne i raz ułatwiają odczuwanie wdzięczności, a raz utrudniają. Różne też mamy cechy osobowości i różne są okulary, przez które patrzymy na świat. A sama wdzięczność? Ona też bywa różna. Wielowymiarowa. Raz krótkotrwała, kiedy indziej stała. I zawsze ważna.

Z psychologicznego punktu widzenia wdzięczność może być emocją, nastrojem lub trwałą dyspozycją.

W przypadku emocji jest to krótka, ulotna zmiana psychofizjologiczna. Dostaję pod choinkę PS5, więc jestem wdzięczna swoim starym. Pojawia się zadowolenie, szczęście, endorfiny skaczą, nasze relacje rodzinne zacieśniają się i tak dalej. Jest to bardzo piękna emocja, nawet jeśli wywołuje ją dżojstik.

Wdzięczność jako nastrój to z kolei coś trwalszego niż sama emocja. Nastrój bowiem wpływa na to w jaki sposób przetwarzamy informacje przychodzące ze świata. Odznacza się też – w przeciwieństwie do emocji – stałością. I jeszcze jedną bardzo ważną rzeczą – można go wypracować. To nastrój w dużej mierze decyduje, jak widzimy świat. Jest to swego rodzaju filtr, który można wymienić. Rzeczywistość niekoniecznie jest tak elastyczna do zmiany, ale sposób w jaki ją postrzegamy – już tak. Oznacza to, że wszelkie treningi wdzięczności, o czym zaraz, działają i pomagają polepszyć samopoczucie psychiczne.

Trzeci poziom wdzięczności to dyspozycja, czyli po prostu składnik osobowości. Osoby, które urodziły się z cechą wdzięczności to te z czepka i spod szczęśliwej gwiazdy. To właśnie o nich powstały wspomniane sentencje, dlatego, że ten najwyższy level wdzięczności oznacza łatwość nie tylko w odczuwaniu tej emocji, ale też w dokonywaniu atrybucji. Oznacza to, że będąc taką osobą naturalnie zakładam, że świat zewnętrzny oferuje mi wiele dobra, z którego z łatwością czerpię. Żyję w dostatku, bo nie rejestruję deficytów. Kiedy daję coś komuś, czuję jakbym dawała też sobie. A nawet mogę czuć coś w rodzaju transcendentnego połączenia z innymi ludźmi.

Umysł w stanie skupienia

Bez względu na poziom wdzięczności, z którego obecnie korzystasz, każdy z jej aspektów wymaga mniejszych bądź większych zasobów uważności. Bo wdzięczność to nie jest stan posiadania czegoś, co się otrzymało. Wdzięczność to stan umysłu, który zauważa i przyjmuje drugiego człowieka oraz to, co ten człowiek wnosi do naszego życia.

Ale to też często sięgnięcie pod powierzchnię. Rozbrajające uczucie, że za danym gestem czy sytuacją jest coś więcej. Czasem owo sięgnięcie pod powierzchnię łączy się z bólem. Wtedy wdzięczność jest trudna. Bo jak mam dziękować za coś, co boli, co łączy się ze stratą czy nieprzyjemną sytuacją?

Wdzięczność jak piguła na wzmocnienie

I to jest właśnie clue wdzięczności. Wdzięczność nie ma w sobie nic z widzenia świata przez różowe okulary. Wręcz przeciwnie – może łączyć się z bólem czy tzw. trudnymi emocjami. To umiejętność widzenia świata takim jakim jest (a jest często smętny i dziadowski, zwłaszcza zimą), a jednocześnie dostrzeganie w tym świecie aspektów, z których możemy czerpać wzmocnienie adekwatne do naszych potrzeb i sytuacji. I oczywiście – nie na siłę.

Na przykład kiedy w lutym zwlekasz się z łóżka i wychodzisz z psem o 6 rano na spacer po zapaćkanym odchodami osiedlu, z pewnością nie jest to najtrafniejszy moment na dziękowanie Bogu za to, że masz nogi i możesz chodzić. Ale już kiedy wychodzisz na ten spacer z psem w trakcie lockdownu, odczuwanie emocji wdzięczności z posiadania sierściucha jest łatwiejsze i bardziej naturalne. Podobnie jak odczuwanie w tej sytuacji zazdrości przez kociarzy.

Jak dobrze wytrenować wdzięczność?

Nie na siłę. Nie w oderwaniu od rzeczywistości. Realistyczne postrzeganie świata to część praktyki wdzięczności. Mamy pandemię, autorytarny rząd, inflację. Są to fakty, które mogą wywoływać raczej takie emocje jak złość czy rozczarowanie, a nie radosną wdzięczność i transcendencję w kręgu miłości. Odrywanie się od ziemi i zamykanie oka na krzywdę, która się wydarza, to zamrażanie siebie. Ale świat nie jest tylko w czarnych barwach.

Bo jednocześnie dzieją się inne rzeczy, które czekają na dostrzeżenie i docenienie. Czasami zauważamy je dopiero wtedy, kiedy wokół jest naprawdę źle, bo paradoksalnie trudne doświadczenia, pozwalają łatwiej zobaczyć dobro. Jest to ten aspekt wdzięczności, który mamy świetną okazję wytrenować teraz – w jednym z najgorszych momentów XXI wieku.

Drogi Święty Mikołaju ten rok był paskudny. Doznaliśmy szczerej pogardy ze strony rządzących, kobiety utraciły część swoich praw, przedsiębiorcy swoje firmy, pracownicy etaty. 2020 to rok braków, strat, rozstań i pożegnań.

A jednocześnie był to rok, w którym odrodziły się – jak małe zalążki przebiśniegów – ludzka życzliwość i czułość u podstaw, w skali mikro. Wzrosła mobilizacja społeczna i całkiem dobrze się miała oddolna inicjatywa dobroci. Wzmocniliśmy czułą narrację o człowieku i jego słabościach.

Ten rok może być rokiem paskudnym, rokiem braków, strat, rozstań i pożegnań. Ale może być też tłem, idealnym kontrastem dla dobra, które wybiło z czerni. Dużo zależy od tego, który filtr założymy i w jaki sposób będziemy przetwarzać rzeczywistość – czy bardziej w kontekście deficytów, czy może zasobów. I nie chodzi tu o to, żeby umniejszać to, co nas boli, ale raczej o to, żeby doceniać to, co nas karmi.

Warto robić dobro i być za nie wdzięczną

Tak, warto. I jest to potwierdzone naukowo przez badaczy psychologii pozytywnej. Za robienie dobra jest przewidziana nagroda. Dając i otrzymując za swoje dary wdzięczność, czerpiesz korzyści dla swojego dobrostanu psychicznego. Ale nie tylko twój stan psychiczny i poczucie szczęścia są na wyższym levelu. Także twoje zdrowie fizyczne.

I relacje. Wdzięczność jest spoiwem relacji międzyludzkich. Był taki eksperyment Martina Seligmana – twórcy psychologii pozytywnej. Seligman poprosił badanych, żeby wybrali sobie osobę ze swojego życia, której chcieliby podziękować za coś konkretnego i żeby napisali do niej słowa wdzięczności.

Z łatwością możemy sobie wyobrazić, ile wzruszeń mogła przynieść taka sytuacja, w której nagle dostajemy od kogoś „spóźnione” podziękowania. Wyniki badań Seligmana przedstawiały znaczny wzrost poziomu szczęścia u obu osób (zarówno tej okazującej wdzięczność, jak i tej, która podziękowania przyjmowała) nawet sześć miesięcy po wydarzeniu.

Wdzięczność w prezencie

Przypomnij sobie o osobie, która zrobiła dla ciebie coś dobrego, znaczącego, coś, co wciąż sprawia, że twój poziom oksytocyny wzrasta i rozciąga usta w uśmiechu. Pozwól sobie na chwilę zadumy i pomyśl, za co jesteś wdzięczna tej osobie i co mogłabyś jej teraz powiedzieć. A może napisz jej to? W końcu wdzięczność działa w obie strony. Wyrażając ją możesz zrobić dobrze nie tylko sobie, ale też tej drugiej osobie. To tak jak ofiarowanie w prezencie kolacji we dwoje w fajnej restauracji. Karmicie się oboje. I jest to wtedy najlepszy trening wdzięczności.